Reklama

Reklama

Moro przyjechała do Polski na studia i... została!

Wtorek, 3 lipca 2012 (09:22)

Kiedy w 2003 roku pochodząca z Wilna Joanna Moro, czyli Zosia z „Barw szczęścia”, przyjechała do Warszawy na studia, nie myślała, że zostanie w Polsce na stałe. Chciała tylko skończyć szkołę teatralną, wrócić na Litwę i tam próbować swoich sił w aktorstwie.

Zdjęcie

Joanna Moro /fot  /Agencja W. Impact
Joanna Moro
/fot /Agencja W. Impact


Joanna Moro, już jako studentka drugiego roku warszawskiej Akademii Teatralnej, wprost zasypana została propozycjami od producentów polskich seriali. Zanim skończyła studia, miała już na swoim koncie osiem ról, a jej kariera dopiero przecież zaczynała nabierać tempa!

Zdjęcie

/fot /Agencja W. Impact

- Nigdy nie przypuszczałam, że będę mieszkać w Warszawie, ale to tutaj mam pracę, więc zdecydowałam się zostać w Polsce - mówi Joanna.

Piękna Litwinka dość długo przyzwyczajała się do życia w naszym kraju.

- Pamiętam, że codziennie dzwoniłam do mamy i płakałam w słuchawkę. Na szczęście mama dobrze wiedziała, jak mnie postawić na nogi. Nigdy mnie nie pocieszała i nie żałowała, tylko mówiła: "Jeśli ci się nie podoba, to pakuj walizki i przyjeżdżaj do domu." To zdanie zawsze świetnie na mnie działało - wspomina.

Joanna Moro twierdzi, że Polska nigdy nie była dla niej obcym krajem. Będąc w gimnazjum, brała czynny udział w konkursach recytatorskich poświęconych polskim pisarzom. Grała też w Teatrze Polskim w Wilnie, z którym kilka razy przyjeżdżała na warsztaty teatralne do Polski.

- Wiele znajomych mi osób, które zajmowały się sztuką, literaturą i teatrem, namawiało mnie wtedy, by zdawać do polskiej szkoły teatralnej. A ja nie byłam pewna, czy rzeczywiście tego chcę i wahałam się - opowiada.

Joasia nie kryje, że była wychowywana w wielkim poszanowaniu dla polskiej kultury. Jej rodzina pochodzi z Polski, w jej domu mówiło się w języku polskim, czytało polskie książki.

Podczas studiów Joannie najbardziej spodobały warszawskie... kluby. 

- Odwiedziłam chyba wszystkie! Uwielbiam szaleć na parkiecie. Wieczór w klubie naprawdę dodaje mi energii - mówi.

Niedawno Joanna Moro skończyła zdjęcia do rosyjskiego serialu opowiadającego o życiu Anny German. Choć podobno Rosjanie są nią zachwyceni, ona nie zamierza opuszczać Polski, by robić karierę za naszą wschodnią granicą.

- Warszawa jest już od dawna moim miastem! Oswoiłam się z nią i bardzo dobrze się tu czuję - twierdzi Joasia.

 

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Agencja W. Impact

Reklama